SZPITAL – PORÓD – CUD

„Szczęścia nie można kupić,

można je sobie urodzić”

26.09.2016r. o godzinie 14:28 urodziłam Emilkę. Minął już jakiś czas, a emocje z dnia porodu ciągle we mnie siedzą. Tak, poród to niesamowite przeżycie, które się wspomina lepiej lub gorzej, ale się wspomina. Poniżej opisałam moje emocje, wrażenia z porodu, oraz czas spędzony w szpitalu. Termin porodu miałam wyznaczony na 24.09.2016r. więc normalne jest, że troszeczkę zaczęłam się stresować. Minął termin, a tu cisza. Bardzo chciałam już urodzić i nie ukrywam, że czekałam, aż w końcu to się stanie i przytulę moją córeczkę. 

Szpital

Do szpitala pojechałam wraz z mężem dokładnie o 00:30 w nocy na skutek odejścia wód płodowych. Szpital, na który się zdecydowałam znajdował się 20 minut drogi od mojego domu dlatego też miałam spokojną głowę, że w razie potrzeby szybko dojadę na miejsce. Po przyjeździe od razu przyjęła mnie położna bardzo sympatyczna Pani Ewa. Po przebadaniu lekarz stwierdził, że zostaje w szpitalu. Dopiero wtedy do mnie dotarło, że to już, że to lada moment. Wykonano serię badań po czym padłam ze zmęczenia. Mąż towarzyszył mi do około godziny 2:30 po czym pojechał do domu.

Nad ranem przemiły lekarz wyjaśnił mi dokładnie jakie są dalsze kroki mojego porodu. Po zjedzonym śniadaniu zostałam ponownie zbadana, skurcze miałam jeszcze bardzo słabe. Wróciłam do swojego pokoju, w którym już czekał mój mąż – bardzo ucieszyłam się, że był już od rana w szpitalu. Po kilku minutach skurcze były coraz bardziej bolesne. Nie będę ukrywała – to na prawdę boli, a zaznaczam, że to dopiero ich początek. Wtedy stwierdziłam, że mam zerowy próg bólu. Nie zastanawiając się długo poprosiłam męża aby porozmawiał z lekarzem o tym jak mi pomóc i złagodzić ból. Wtedy lekarz zadecydował, że znieczulamy – byłam prze szczęśliwa, że reakcja lekarza była tak szybka aby mi pomóc. Po decyzji lekarza zajęły się mną dwie położne, które zawiozły mnie na salę porodową, tam czekała już na mnie kolejna położna, pielęgniarka oraz pani anestezjolog. Mąż oczywiście nie odstępował mnie na krok, był ciągle ze mną, współpracował z położnymi, mogłam na niego liczyć w każdym momencie.

Jeżeli chodzi o znieczulenie zewnątrzoponowe bo takie miałam, zniosłam je bardzo dobrze, zadziałało na mnie błyskawicznie, swobodnie mogłam ruszać nogami oraz stać.(kolejny dowód na to, że znieczulenie nie wywołuje paraliżu lub braku czucia od pasa w dół, oraz, że źle wpływa na dziecko, że nie można karmić piersią, że wkłucie igły jest bolesne, znieczulenie można podać dopiero gdy jest właściwe rozwarcie, podanie znieczulenia może wydłużyć poród lub zahamować – kolejne mity obalone) – nie ukrywam, że historii na temat znieczulenia zewnątrzoponowego nasłuchałam się bardzo dużo ze wszystkich obaw, żadna się u mnie nie sprawdziła. 

Poród

Podczas porodu trafiłam na położną Panią Izę, która jest aniołem. Rozmawiała ze mną, masowała gdy czułam się źle. Od momentu kiedy się spotkałyśmy przypadłyśmy sobie do gustu. Pani Iza na sali porodowej powiedziała, że to ona chce przyjąć mój poród, co było bardzo miłe. W momencie pełnego rozwarcia na sali porodowej oprócz mojego męża i położnej zjawiło się jeszcze kilka osób m.in. dwie pielęgniarki, pani anestezjolog, dwóch lekarzy, oraz pani profesor oddziału położniczo-ginekologicznego. Nie ukrywam, trochę ludzi było jednak w ogóle mi to nie przeszkadzało wiedziałam, że wszyscy chcą mi pomóc, że jestem w dobrych rękach. Ufałam im wszystkim, że wiedzą co robią i chcą dla mnie jak najlepiej. Tak też było, w pewnym momencie poprzez przemiłą atmosferę na sali porodowej potrafiłam kilka razy zażartować i uśmiechnąć się do wszystkich. To właśnie ta atmosfera i podejście tych ludzi pozwoliło mi się zrelaksować i poczuć się jakbym była w zupełnie innym miejscu. 

Cud

Wybiła godzina 14:28 i wtedy zobaczyłam pierwszy raz swoją córeczkę. Płakała, to był cudowny płacz po czym położyli mi ją na brzuchu i od razu się uspokoiła, tak jakby czuła się bezpiecznie, czuła, że jest u mamy (Pani Iza oraz Michał wzruszyli się razem ze mną) I to było coś niesamowitego cała się trzęsłam ze szczęścia / z emocji / byłam w szoku że już po, że już mam swoją córeczkę, którą nosiłam pod sercem 9 miesięcy. Bardzo się cieszyłam. Cała akcja porodowa trwała kilka minut więc i ja i córka nie czułyśmy się zmęczone.

Ogólnie wspomnienia z porodu mam dobre, a to wszystko zasługa mojego męża, który potrafi mnie uspokoić i wesprzeć jak mało kto, oraz całej załogi szpitala, która zachowała się w każdym momencie profesjonalnie. Dzięki nim już następnego dnia po porodzie byłam bardzo samodzielna i mogłam z uśmiechem na twarzy zająć się moją córeczką. Cały mój strach, który towarzyszył mi w ostatnim trymestrze ciąży ze względu na zbliżający się poród został daleko w tyle i teraz wiem, że życzliwi ludzie obecni w tym ważnym dla Ciebie dniu są niezbędni. Nie twierdzę, że poród to czysta przyjemność, którą chciałabym powtarzać jak najczęściej, też był ból i łzy, ale wiem, że jak będzie mi dane mieć kolejne dziecko to zdecyduje się na poród w tym samym miejscu w obecności tych samych osób. W dniu mojego porodu przyszło na świat jeszcze czworo dzieci, mój poród był ostatni. Jak to ujął personel szpitala „Wisienka na torcie” 

Emi już była z nami: pierwsze spojrzenia, pierwsze przytulenia, całusy, pierwsza wspólna noc, wspólny poranek, pierwsza kąpiel w wykonaniu taty – dał radę. Michał prze szczęśliwy z narodzin córki. Zakochany w niej po uszy! 

Wiem, że każda kobieta poród przechodzi indywidualnie, nie ma dwóch takich samych porodów. Podczas rozmów z innymi kobietami w ciąży nie ukrywam, że kilka razy się wystraszyłam, niektóre opowieści były dosyć nieprzyjemne, jednak żadna z tych rzeczy o których słyszałam nie sprawdziła się u mnie. 

Moja rada dla wszystkich przyszłym mam: 

„Nie sugerujcie się opiniami innych, nie czytajcie zbyt wielu artykułów na ten temat, nie bierzcie udziału w różnego rodzaju forach internetowych. Podczas ciąży róbcie to co sprawia Wam przyjemność, dbajcie o siebie i dzidziusia. Oczyśćcie umysł, skupcie się na dziecku i słuchajcie swojego ciała” 

A jak Wy wspominacie swój poród?

Czy jesteście zadowolone ze szpitala który wybrałyście, oraz personelu, który Wam towarzyszył w tym magicznym dniu?

No Comments

Leave a Comment